Relacje inwestorskie czy finansowy PR?

„Kurs akcji pójdzie w górę i w dół, ale moja reputacja, raz w dół, nigdy w górę!” – powiedział na spotkaniu z inwestorami jeden z wiceprezesów amerykańskiego holdingu przemysłowego. Takiego podejścia do komunikacji, jak wynika z ostatniego badania „Parkietu” spółek z WIG30, jeszcze się na warszawskiej giełdzie uczymy.

Czy relacje inwestorskie są częścią public relations, czy może elementem finansowego PR?

Badanie „Parkietu” dotyczyło największych spółek giełdowych. Wszystkie je stać na prosty, rzetelny i częsty przekaz do inwestorów. Nie wszystkie jednak jeszcze dostrzegają taką potrzebę. Być może wynika to z arogancji i przeświadczenia, że „mnie kryzys nie dotknie”. Być może to czyste lenistwo działów komunikacji, które dodatkowo nie są motywowane i nadzorowane przez prezesa, od którego zależy, jaką politykę komunikacyjną przyjmuje firma.

Z praktyki wiem, że wielu prezesów jest głęboko przeświadczonych, że robią wszystko, co jest wymagane regulacjami informacyjnymi. I tak pewnie jest. Nie słyszymy o karach KNF z powodu błędów w komunikacji spółek z WIG30. Takie kary to raczej domena mniejszych firm. Ale dlaczego niektórzy robią więcej niż nakazuje obowiązek? I co to znaczy „więcej”?

Minimalny standard oprócz wypełniania obowiązków informacyjnych to organizacja tzw. konferencji wynikowych po publikacji raportów kwartalnych. Jeśli spółka tylko na tym poprzestaje, to nie sposób jej zbudować trwałych relacji opartych na transparentności i zaufaniu wśród analityków, dziennikarzy i inwestorów. Emitent musi być w jak najwyższym  stopniu przewidywalny dla uczestników rynku. To właśnie przewidywalność jest kluczem, od którego zależy jego reputacja. Rynek potrafi przyjąć i przetrawić nawet bardzo złe informacje pod warunkiem, że je rozumie i że był wcześniej na nie przygotowany. Niespodziewane istotne wydarzenia dotyczące spółki, obojętnie czy są dobre, czy też nie, tę przewidywalność zakłócają.

Najlepsze teamy zajmujące się IR wyróżnione przez „Parkiet” na podstawie badania spółek z WIG30 jednogłośnie mówią: „my dajemy wam więcej”. Dbamy zarówno o dużych, jak i małych. Edukujemy, uczestniczymy, tłumaczymy, odpowiadamy, wyprzedzamy, udoskonalamy. Dzięki temu akcjonariusze mają poczucie, że nie są tylko prostymi dawcami kapitału, ale są partnerami, o których ktoś dba i stara się o ich względy.

„Nasze przekazy są długo dyskutowane nawet na poziomie zarządu i prezesa spółki” – przyznaje jeden z członków zarządu nagrodzonej za IR spółki. I moim zdaniem to jest właśnie klucz do sukcesu. Bez zrozumienia roli, jaką pełnią relacje inwestorskie w komunikacji z otoczeniem wśród liderów spółek, nie da się ich efektywnie prowadzić.

Czy relacje inwestorskie są częścią public relations, czy może elementem  PR finansowego?  Wszystkie te pojęcia się nawzajem przenikają i uzupełniają. Ważne, by były elementem spójnej strategii komunikacji nadzorowanej i prowadzonej przy udziale prezesów. Ważne, by nie funkcjonowały jako osobne kilkuosobowe byty broniące swojej autonomii w strukturze holdingu, ale by współpracowały zarówno z osobami odpowiedzialnymi za PR, prowadzenie biura prasowego, jak i finansistami z kontrolingu. Tylko dobrze „poukładane” komunikacyjnie firmy wewnętrznie są w stanie gwarantować najwyższą jakość w komunikacji na zewnątrz.

Wróć do Blog Wróć do strony głównej